Nic osobistego

nichego_lichnogo_2

Ciągle konieczne jest wracanie do kwestii ochrony danych osobowych.

Przeprowadzony w 2015 roku w Rosji sondaż wykazał, że za potencjalnie niebezpieczne:

  • 75% respondentów uważa komunikatory umożliwiające przesyłanie zdjęć,
  • 68% – telefonię IP,
  • 66% – komunikatory mobilne, z WhatsApp i Viber’em włącznie,
  • 58% – czaty wideo, w tym Skype.

Eksperci zauważyli, że nawet mając świadomość ryzyka, użytkownicy nie pomijają takiej metody komunikacji:

  • 55% i tak korzysta z czatów w serwisach społecznościowych,
  • 26% wykorzystuje komunikatory mobilne,
  • 23% dzwoni korzystając z usług telefonii IP.

Kolejne badanie pokazało, że Rosjanie bardzo nieostrożnie odnoszą się do wyboru kanału komunikacji podczas wymiany danych osobowych:

  • 30% respondentów stwierdziło, że dzielą się danymi osobistymi za pomocą dowolnego kanału;
  • przy tym 8% nie boi się ujawnienia danych, nawet jeśli komputer lub urządzenie nie należy do nich;
  • tylko 41% rozumie niebezpieczeństwo wycieku danych osobistych podczas wymiany korespondencji za pomocą komunikatorów lub serwisów społecznościowych i wolą NIE omawiać bardzo osobistych tematów online.

Z przytoczonych badań wynika, że mieszkańcy Rosji nie traktują zbyt poważnie ochrony swoich danych osobowych. Bez względu na to, że rosyjscy użytkownicy uważają komunikatory i czaty za mało wiarygodne, i tak w dalszym ciągu wysyłają dane za pomocą takich aplikacji.

Jeśli usunąć cyfry, których głębszy sens zrozumieją wyłącznie specjaliści, otrzymamy niewesoły rezultat. Większość ludzi posiada WSZELKIE niezbędne dane o potencjalnych niebezpieczeństwach (zagrożeniach), ale tak czy inaczej lekceważy ostrzeżenia specjalistów.

Oto jeden jaskrawy przykład.

Firma Vonvon, która jest producentem interaktywnych treści, przygotowuje mnóstwo ciekawych, lecz bezsensownych testów online, które co rusz można znaleźć w serwisach społecznościowych. Do jakiego zwierzęcia jesteś podobny? Jaka piosenka odpowiada twojemu stylowi życia? I tak dalej. W każdym z takich testów wzięło udział ponad 50 milionów użytkowników. Test, który udostępniono najwięcej razy – ponad 120 milionów – prowadził prawdziwe śledztwo na twoim profilu, aby odnaleźć twoją bratnią duszę. Korzystał z imienia, fotografii profilowej, wieku, płci, dnia urodzenia, pełnej listy znajomych, wszystkich opublikowanych przez ciebie postów, twoich placówek naukowych i wszystkiego, co kiedykolwiek „polubiłeś na Facebook’u”.

Ta firma nie jest jedynym producentem podobnych zabawek – w serwisie Facebook są ich setki. A ich produkty okazują się najpopularniejszym rodzajem treści, którymi dzielą się użytkownicy.

Aby wziąć udział w teście, użytkownicy zazwyczaj zezwalają firmie na uzyskanie dostępu do informacji zamieszczonej na ich profilu Facebook. Bardzo często podobne testy nie zadziałają bez udzielenia takiej zgody.

– Stosunek ludzi do poufności ich danych jest niekonsekwentny. Kupujemy zasłony, aby ukryć to, co dzieje się w naszych domach, ale przechodzimy do „Google’a” czy „Facebook’a” nie zmieniając ustawień prywatności (ja na pewno tego nie robię) – mówi dr Stuart Armstrong ze szkoły Oxford-Martin przy Uniwersytecie Oksfordzkim.

Ekspert z zakresu bezpieczeństwa informacji Lisa Vaas daje prostą radę ludziom, którzy chcieliby przejść podobne testy. – Niezależnie jak bardzo byłoby zabawnie dowiedzieć się, jaki kot najbardziej do ciebie pasuje lub która z disnejowskich księżniczek jest twoją bratnią duszą – jeśli musisz przy tym pozwolić na dostęp do informacji poufnych, powtarzaj za mną: to nie jest tego warte.